niedziela, 11 grudnia 2016

Ostatni w tym roku ? Jaki jestem.

Witam was. Do wyjazdu do PL został dzień. Jest godzina prawie dziewiąta, siedzę na materacu, z którego zeszło powietrze jakiś tydzień temu. Noce są bolesne, nie mogę długo zasnąć, mam dość.

Generalnie na 19 grudnia mamy ekipę sprzątającą, tak więc trzeba pozbyć się wszystkich rzeczy. Co mamy zabrać to zabieramy, lub wysyłamy, resztę niestety trzeba wyrzucić, lub oddać do Charity, co jest wg. mnie najlepszym rozwiązaniem. Generalnie lubię pozbywać się rzeczy, oczyszczać przestrzeń, pomagać komuś w porządkach. Wolę oddac komuś do ponownego użytku niż wywalić. Wiem, że czasem jestem nawet zbyt natarczywy, bo mam zasadę, wyrzuć albo zostaw. Nie rozumiem zasady trzymania za małych i poniszczonych ubrań, pamiątek po byłych partnerach, paragonów czy masy innych zbędnych pierdoł. Nie toleruje nieporządkowania rzeczy co jakiś czas, przeglądania, pozbywania się, jakoś tak już mam, tak chyba się z domu wyniosło. Wiadomo, każdy żyje jak chce i nie mam prawa nikomu nic narzucać, ale jak ktoś poprosi o pomoc to zawsze chętnie powyrzucam z miłą rozkoszą ;D
Zawsze było czysto i schludnie, i tak się nauczyłem. Fakt, że czasem sie człowiek zakopie, to rzecz normalna, ale oczyścić przestrzeń dobra rzecz. Poza tym przez ostatnie kilka dni, ponownie zauważyłem, że czasem poza efektem estetycznym to te rzeczy sa zbędne na maxa, więc postanowiłem że będę stawiał na praktyczny minimalizm, elegancja i prostota... xD Nie od razu Rzym zbudowali, tak więc nie od razu to wcielę w życie, ale wiem chociaż w którym kościele grają! Postaram się również wcielić to w lalkach, jednak nie obiecuję 100% sukcesu :P
No! ;D

Tak zmieniając temat, może sklecę epopeję o mnie?
Mam 26 lat i jestem w dupie. Zawsze miałem problem w którą stronę iść. Zawsze mną sterowano. Piotrek idź na prawo jazdy, Piotrek poszedł, zdał z kulawą nogą, z pomocą instruktora i po dziś dzień nie jedździ bo boi się i w sumie woli patrzec w okno i myślec o niebieskich migdałach.

Zawsze, ale to zawsze lubiłem mieć zabezpieczenie, i tak jest do tej pory. Zawsze szukałem potwierdzenia w innych osobach, wsparcia że jest ok a potem i tak szybko się poddawałem zamiast brnąć dalej i stanąć na własnych nogach i może kiedyś samemu dowodzić. Niektórzy rodzą się pewni siebie, są dobrymi zarządcami, ale także nabywają takiej pewności. Ja mimo swojego wieku jestem wciąż bardzo niepewny, choć wyrażam czasami bardzo pewnie swoje opinie i to już dla mnie jest ogromny plus.

Kolejną rzeczą jest moje niezdecydowanie. Nie pozwala mi ono na ustalenie czegokolwiek. Gubię się już w tym wszytskim, każdego dnia chcę czegoś innego, mam zmienne nastroje i to też mnie wykańcza.
Nie wiem gdzie o co zahaczyć. A najgorszą rzeczą jest to, że szybko rezygnuję, nastawiając się od razu na niepowodzenie.
Przeprowadzone masy rozmów, czytanie postów innych ludzi, inspirowanie się, daje mi natchnienie na chwilę, potem znów przychodzą dni zwątpienia i myśli że jest tyle tego na świecie, że po co kolejne coś. Mam wtedy ochotę po prostu zniknąć, bez słowa i sobie bimbać.
Innego dnia zaś mam mega plan, super pomysł, a potem i tak odchodzi...

Taki jestem.
Poza tym jestem wygodny, jak się ostatnio dowiedziałem, bo jest mi dobrze jak jest, bez żadnego partnera itp. Nie myślę o ślubie, dzieciach, bo sam jestem dzieckiem i nie byłbym w stanie sobie poradzić z taką rolą, poza tym nie widzę siebie w tym, nie kreci mnie to.
Wiem, że miło było by kogoś mieć, coś budować... ale na ten moment, moja życiowa niestabilność zmusza mnie tylko do bujania się po świecie, albo do zaczepienia gdzieś kotwicy i budowania czegoś, o czym nie mam pojęcia.

Zrobiłem się bardzo bezpruderyjny. Co uwłacza mojej godności. Zachowuję się jak jakiś nastolatek co ma pierwsze pryszcze, i czuje się królem świata.

Przejmuję się tym co powiedzą ludzie, próbuję jednak z tym walczyć.

Ciężko to stwierdzić ale nie jestem rodzinny? Świeta, świetami... i różne takie, jednak nie lubię  i nie dzwonię do ciotek, bliższych czy dalszych z życzeniami... Zawsze to robili rodzice, a mimo to ja sam się nie motywuje i czasem mam wrażenie jakby tej dalszej rodziny nie było... Jak to się mówi, z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu, a w momencie gdy przychodzi problem, każdy ma się w dupie, i każdy tą dupę wyżej podnosi. Problemy rodzinne teraz mi są bardzo dobrze znane, i mam ochotę jak najbardziej sie od tego odciąć, bo jeśli ktoś nie wyciąga ręki do ciebie po otrzymaną pomoc z chęćią jej dania, to ileż można sie prosić.. ? Wiem, że to egoistyczne, bo to chyba kolejna moja cecha, ale co począć.

Wiem, wiem, jestem egoistom, samolubem, wszystko chce dla siebie i już. Walcz o swoje, i tyle. Dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że trzeba mieć skorupe, bo bez niej człowiek zginie i tyle. Fakt to są moje wady, ale poza tym myślę że mimo mojego życiowego zagubienia to fajny ze mnie gość i nie jedno dobre mnie jeszcze w życiu czeka. Po mimo wszytko chyba jeszcze jakaś iskierka się we mnie tli, bo czasem po zwróceniu uwagi mam wyrzuty sumienia i jednak źle się czuje.

Pozdrawiam i może jeszcze wpadnę wam tu wstawić jakąś choineczkę ;D


środa, 7 grudnia 2016

Niespodziewany łup! Małe ogłoszenie.

Jak nam wiadomo, w Polskich lumpeksach lalki z nowszych serii pojawiają się ze sporym opóźnieniem. Ludzie nie wywalają od razu nowych lalek, choć czasem zdarzają się cuda. Tu w UK, lokalne Charity przyjmują "towar" do ręki, i od razu rzucają na wieszaki. 
Miałem kilka ciekawych łupów na początku, ostatnio trafiłem Barbie&Tanner  w świetnej kondycji, co prawda w nieoryginalnym ubranku, jednak to które miała, jest świetne i nie kipi  różem .

Dziś będąc na mieście, coś mnie podkusiło i rzuciłem do kolegi... Chodź do Charity! On znając mojego bzika na tym punkcie, stanowczo wykręcił mordą xD i wykrzyczał wręcz, że nieee! Ja rzuciłem fochem i poszedłem. Od progu w oczy rzuciły mi się nogi! Ku mojemu zdziwieniu, ukazała się piękna Kyla Fashionistas!
Co prawda lalkę już mam, nówkę z pudełka, jednak ta ma oryginalną sukienkę, i była w świetnym stanie! Co prawda lekko poczochrane włosy i brak dodatków, ale nie przeszkadzało wydać mi to 1,50 funta. 

Lalka zachwycała mnie od początku, po zakupie i teraz "odzyskując" ja na nowo, wiem że dalej mi się podoba! Moją oryginalną przeszczepiłem na ruchome ciałko. Z tą nie wiem co do końca będzie, ale jakiś plan na nią znajdę ;D

W zasadzie od jakiegoś czasu, chodzi mi po głowie osadzenie niektórych lalek na ciłkach MM, co z tego wypali to zobaczymy. Jak to się mówi "Co się odwlecze, to nie uciecze". 


Zapraszam również gorąco na moją nowo powstałą stronę na fb, gdzie może będę bardziej aktywny i wrzucał będę drobniejsze przemyślenia, pomysły i to co u mnie. 

wtorek, 6 grudnia 2016

Kilka faktów, czego lalkowego nie lubię :D

Chwalimy tak cały czas, i w koło macieju sypiemy jak to ładne sukieneczki mają te nasze laleczki. Dziś zbiorę się na odrobinę krytyki!

Czego nie lubię. Jakich lalek, czego nie toleruję, czego nie chcę, co mnie irytuje. 
Proszę nie brac niczego do siebie, ponieważ ten post nie ma na celu obrażenie nikogo itp.
 Post jest postem, nie nagonką. Nie ma na celu urażenia nikogo.Każdy ma prawo robić ze swoimi lalkami co mu się rzewnie podoba, tak samo jak i ja. 
Sam mam czasem odpały i nieudane eksperymenty ;)

1. Nie lubię Dyniogłowych. Nie i już. Starałem się, eksperymentowałem, miałem w rękach. Ale nie.  Proporcje tych lalek nie mogą do mnie przemówić. Jeszcze na upartego przekonałbym się do Blythe...Co nie znaczy, że nie lubię ich zdjęć, bo niektóre osoby mają cudowne kolekcje tych lalek i robią im obłędne zdjęcia, które są naprawdę niesamowite!
2. Nie lubię lalek Perukowych... 
3. Nie lubię lalek dzieci. Takich typowych bobasów, Disney Animators[choć sa urokliwe].
4.Nie lubię porcelanek.
5. Nie umiem  się przekonać do lalek w innej skali niż Barbie. Wszystko większe, czy mniejsze co miałem poszło w świat. To 30 cm to taka norma. Idealnie pasuje w półce, ładnie się prezentuje i idealnie leży w dłoni.  
6. Nie lubię szydełkowanych ubranek... Choć podziwiam pomysły i wielki respekt dla dziergaczy, bo sam próbowałem :D
7. Nie znoszę jak lalka ma obcięte włosy przez poprzedniego właściciela, do tego jeśli lalka kosztowała kupę kasy. Będzie mnie to gryźć, i obetnę je jeszcze bardziej, albo lalkę sprzedam xD
8. Nie znoszę zaklejonych barbie xD Mimo iż ostatnio się do nich przekonałem, nie oznacza, że ich nie sprzedam :D 
9. Nie przepadam, za lalkami z rzęsami. Wykluczając Integrity Toys.
10. Przestałem lubieć lalki nieartykułowane, wykluczając wyjątkowe sytuacje.
11. Nie lubię gdy lalka  nie ma oryginalnego stroju, i nic mi do niej nie pasuje xD
12. Nie znoszę różnic w odcieniu głowy i ciała.
13. Płaskostope lalki... no niezbyt.
14. Nie przepadam za lalkowymi fryzurami, lokami, pierdołami itp. 
15. Nie lubię gdy w internecie  jest multum nowości, powielanych u każdego i w efekcie końcowym mam dość wszystkiego. 

No... dość trucia :D Idę poczesać lalę :P 

sobota, 3 grudnia 2016

Happy Birthday to me! 26 lat na rynku :D

Witam was! 
Dziś kończę 26 lat! Kiedy to zleciało? Sam nie wiem!
Nie mam specjalnie przygotowanej przemowy, tak więc będę sypał z rękawa.
Tak szczerze mówiąc, spędzam te urodziny sam.
Później pewnie pójdę na urodzinowego Big Mac Meala ;p 
Co jednak jest najfajniejsze ?
To, że mogę kupować sobie sam prezenty :D 
Moimi urodzinowymi cudaczkami, jest Jade, z której jestem mega zadowolony, i Descen'cośtam', od Hasbro...która jednak mnie nie oczarowała ...

Świętować zacząłem już wczoraj! Zjadłem dużą pakę słodkości i chipsów, a co!
Dziś też już podjadłem, ale coś porządniejszego trzeba by zjeść, nie same słodycze...

Wracając do tematu.
Popołudniową porą, poszedłem do TkMaxx... ostatnio mojego ulubionego sklepu i o dziwo mieli rzut nowego sortu.
Byłem już w stanie kupić kucyka, kolejną Monsterkę, jednak ku moim oczom wyłoniła się ona, tzn. one... Descendants, od Hasbro.
Było ich kilka.
Przyjrzałem się, pomyślałem i wziąłem. Myślę sobie... Chciałem je obczaić, pomacać, sprawdzić ciałka... Ok.
Po powrocie do domu zacząłem otwieranie.
No i klops. Lalka sama w sobie do zaakceptowania. Jednak...
Głowa siedzi luźno, o ściągnięcie jej nie łatwo, ma straszne wąską dziurkę i odchylając miałem wrażenie że trzaśnie... Tak więc została na miejscu.
Ciałko, niby ok, jednak znów odnoszę wrażenie, że inspirowane MH, czy EAH.
Lalka ma gigantyczne stopy, tak więc z obuciem będzie problem....
Włosy od hasbro, niby miękkie, a czuję że będzie mop...
Ciuszki orientalne, tematyczne, tak więc bardzo ograniczone. Nie lubię lalek w ciuszkach które jakby to powiedzieć, sa jednorazowego użytku, znaczy się sprecyzowane do jednego tematu, bo potem nie mogę ich nigdzie użyć, bo mnie to gryzie... W dodatku, na Barbie pasować nie będą?
Poza tym, lalka ma ładne dłonie... xD Jeden plus;p 
Bajki nie oglądałem, nie wiem czym charakteryzuje się postać. 
Ma na imie Lonnie, ma ciemnobrązowe włosy, i właśnie ten orientalny strój....
A wy? Co sądzicie o tych lalkach?

Druga jest Jade, od MGA, Bratz. Tu nie mam zastrzeżeń, choć jedyne co denerwuje to pancerność pakowania xD
Lalka ma na sobie wszystkie kolory tęczy xD
Dodatki są świetne!
Osobiście polecam nowe Bratz!


Więcej zdjęć dla osób zainteresowanych, znajdziecie na Flickr, czy też Instagram, powyżej w zakładkach ;D
 Pozdrawiam i jeszcze raz Hapi Berzdej! 











piątek, 2 grudnia 2016

Trochę zbrzydło?

Witam! 
Tak sobię patrzę i doszedłem do wniosku, że co za dużo to nie zdrowo. Nie chodzi tutaj jedynie o kwestie zakupów, co znam już doskonale, ale i również o to co w sieci widzimy i jak się do tego odnosimy.

Pierwsze WoW, zawsze jest silne... Trzyma przez jakiś czas bardzo mocno, jednak w wielu przypadkach odchodzi po chwili. 
Konkretnie odnoszę się do nowości  lalkowych ze strefy Fashionistas, MTM, itp.

Temat może się przysłowiowo, przejeść. Osobiście mam już dość tematu fashionistas i mimo kolejnych nowych linii, oprócz ochoty na co niektóre dodatki, słabo to widzę. Seria liczy już srylion postaci i jak dla mnie to osobiście za dużo. 
Czekam na jakieś bum, na jakieś wow! Jednak jak na ten moment, Mattel podsyła tylko ochłapy. Jak nie sztywne Monsterki, to ruszające jedną ręką, czy to sztywne Barbie, kręcące tylko głową. 
Nie mówię, że nowe Fash czy MH, są słabe, bo w gruncie rzeczy to linia Playline... Jednak Mattel chyba mam wrażenie, nie domyśla się, że te lalki zbierają też dorośli. 

Osobiście brakuje mi (ten wątek poruszył ktoś na forum) takiego bum, że wchodzę do sklepu i nie wiem co wybrać, bo wszystko jest świetne. Dawno już nie spotkałem fajnej lalki kolekcjonerskiej, a jak już są, to nie ma moją kieszeń. To tak jakby wersje kolekcjonerskie były tylko dla wybrańców. No nie ogarniam.

Już nawet mam czasem wrażenie, że inne firmy się bardziej starają, choć teraz w przypływie refleksji... odnoszę wrażenie, że sprzedam masę lalek kupionych przez ten okres tutaj, bo były jak zwykle impulsem, chęcią sprawdzenia, oraz zaślepieniem. 

Pragnę zaglądać na moje półki i samemu dziwić się i spostrzegać na nowo szczegóły które już znam i zachwycać się nimi....
Obecnie mam w głowie pewne plany na małe zmiany, małe czystki, reorganizację. Co z tego wyjdzie zobaczymy. Jak mus to mus.
Pozdrawiam!




sobota, 26 listopada 2016

Jestem psychiczny, czyli Minimalism WELCOME!

Zdecydowałem, będę dążył do tego by być minimalistą, nie wiem jak to zrobię, ale będę się starał.
Jestem rupieciarzem, sroką, zbieram wszystko co ładne i tanie... Pozbyć mi się czasem nawet szkoda prezentu, czy rzeczy którą dostałem za free, czy znalazłem... Wiem, to jest chore, ale patrząc z perspektywy czasu, widzę że mnie to denerwuje.

Dziś zacząłem pakować rzeczy do wysyłki, mimo iż mam dwa tygodnie do wyjazdu. Bądź co bądź, zdecydowałem że wolę mieć spokojną głowę, bo okres świąteczny i nie wiadomo jak to będzie z dostawami.
Jednak mimo iż w pokoju z moich rzeczy jest szafaa, łóżko, biórko i szafka nocna to mam ochotę sobie strzelić w łeb. Po wstępnym spakowaniu mam 2 nie małe, a nie ogromne paczki do wysłania.
Powiedzielibyście, super! Co za problem, żaden.
Choć tyle co się nawkur#$^%@ to moje.
Łóżko idzie na sprzedaż, chwała panu!
Nocna szafka była prawie za darmo, więc oddam do charity...Choć była zawalona na amen.
SZAFA! Niby bubel, bo składana z rurek i przykryta płachtą, mówię a wyślę sobie do PL No jasny szlag mnie trafił jak ją zacząłem pakować. Rzucałem tymi rurkami i kurwami przy okazji, a w efekcie końcowym postawiłem wszystko w korytarzu i niech się dzieje wola nieba!!!!
Mam masę ciuchów, których nie nosze. Nie mam kiedy. Jak już coś założę to raz na 2 miesiące.  Połowy szkoda oddać czy wyrzucić bo dobre.
Drobiazgi nie wspomnę. Cztery razy przeglądałem kufer z tymi pierdołami. Poznajdywane bransoletki, kamyszki, piórka, piłeczki, agrafki... tfu, czego tam nie było. Tak szkooooda, oh jejku.Bo może się przyda... W efekcie końcowym wywaliłem połowę, bo uznałem że ten etap za mną, i nie pasuje mi to czy owo.

Taki mam problem właśnie, że jak widzę coś taniego i ładnego, to po prostu biore i koniec, nie zastanawiam się nad tym co będzie potem.

Otaczanie się przedmiotami wcale nie pomaga, bo one potem tylko się kurzą, jeśli tak na prawdę nam nie były potrzebne. Okazują się zbędne mimo swojego ładnego wyglądu...
Np. nie miałem kubka. Kupiłem sobie ładny, w kotki... xD No ok i powinno wystarczyć. Nie! Gdzie!
Zainspirowany jutuberką, która ma odjechane kubki na kazdy filmik z rureczką, kupiłem sobie dwa!
Żeby tego było mało, potem na halloween były funciakowe czachowe kubałki, no biore bo cool!
Kolejny był garnuszek, bo ubzdurało mi się picie z wielkiego kubka, garnka czy jak kto woli... W efekcie mam 5 kubków i macie odpowiedź. Sroka jak się patrzy...
Dodatkowo ubrania. Są promocje po pięć funtów to biere, co z tego że mam już taką, ale nie czarną!
Lustro mamy w łazience, małe lusterko przywiozłem że sobą, ale jeszcze sobie kupiłem lustro do pokoju co by nie latac już do łazienki.
O pudełeczkach i kuferkach nie wspomnę. Na początku miałem pudełeczko, jedno małe. Teraz mam skrzynkę na kluczyk, kufer i 2 pudełka śniadaniowo - obiadowe....
Akcesoria do rysunku nie wspomnę.
Tym bardziej o lalkach...
Będę płakał, bo w polsce mam jeszcze 4 kartony rzeczy....
Pozdrawiam!

czwartek, 24 listopada 2016

Lalki, no bo co innego!?

Witam, postanowiłem skopiować sobię parę zdjęć, tego co w ostatnim czasie nabyłem. Pewnie niektórzy z was widzieli je czy na flikr, czy na grupie, ale postanowiłem, że i tu coś wrzucę, co by was nie zamęczać moimi egzystencjonalnymi pierdołami!
Mam nadzieję, ogromną! Że bedzie mi dane pochwalić się jeszcze pięknie poukładana kolekcją... ah!

Nie wiem czy jestem do tyłu, ale jak tylko zobaczyłem tą lalkę, to zapragnąłem jej. Ta nieco dziwna twarz mnie urzekła, dodatkowo panienka Curvy i super dodatki! Tak, krzynąłem w myślach... Jednak zaraz zacząłem wymyślać! To klej pewnie będzie mieć, to drogo itp. Hamowałem się z zakupem, aż ostatnio w jednym zabawkowym, od czasu do czasu są promocje... "Penny sale", znaczy, że kupujesz jedną zabawkę, a drugą w 'penny sale' masz za 1p, czyli za free!
Na moje szczęście fashionistas były w tej promocji! Czarnulka i Kyla.
Myśle... 16 funtów za 2 super lalki... BIORE!
Byłem jednak nastawiony na to, że obie będą zalane klejem. Co się okazało... Czarnulka czysta! Nie ma kleju, Kyla ma, ale Mattel coś zmienił i łeb jest twardy, ten klej ma jakąś lepszą jakość. Nawet ciepła woda go nie aktywuje, co mam już spostrzeżone na kolejnej lalce! Jestem zadowolony!

Poza tym to duży krok dla mojej kolekcji... Ciemnoskóra lalka plus size!
Jestem tam miło zaskoczony tą lalką. Ma bardzo dobrze wykonane dodatki, co prawda różowe kajaki mi tu nie pasują, ale to drobiazg. Poza tym makijaż oszczędny, piękne kręcone włosy no i to ciałko. Podoba mi się jego masywność. Dawno nie czułem takiej innośći w moich dłoniach!
Kyla też jest bardzo ładna i te jej dodatki <3 Co prawca Petitki nie bardzo mnie biorą, więc pewnie w tym przypadku coś pokombinuję.

 Kolejne dwie panny to Roszpunka i Elsa z Disney Store, ze stacjonarnego DS <3 Gdy tam wszedłem myślałem, że zejdę! Tyle pięknych lalek! Miałem tez okazję zobaczyć też te większe i bardziej kolekcjonerskie i nie mogłem oderwać wzroku! Cena... te większe wiadomo, droższe. Ok 80-100 funtów, co i tak jest realne. Klasyczne, tak jak moje, po 12.99 bodajże! Więc cena śmieszna. Jeśli będę miał kiedyś możliwość to tam wrócę <3
 Trzecia panna i na dziś ostatnia w tym poście, to Twyla z Poundlandu!
Czyli tak jakby ktoś rzucił sort Barbie do sklepu po 5zł xD
Ta kosztowała 10 funtów, i kupowałem ją z myślą, że ma klejogluta...
Jakbyście widzieli moją minę gdy ścisnąłem jej głowę w domu....

Zawsze tak reaguje... O.o


hihi :D

środa, 23 listopada 2016

Urlop, Podziękowania, Plany?

Witajcie! Dziś wpis z kolejnej nudnej serii, "O życiu i tyciu", czyli bajkobzdurki i inne dyrdymały, o moim jakże cudnym i ciekawym życiu za granicami, morzami itp... Chyba się przeklasyfikuję, przewrtuję i będę prowadził bloga o życiu.

Zacznijmy więc... Z całego serca chciałem wam podziękować, za tak liczny odzew pod ostatnim postem! Pewnie wyglądał on dziecinnie, i zapewne większość pomyślała, że chce sobie nabić komentarzy... Nie, po prostu chciałem to sprawdzić xD Dziękuję wam bardzo. Przy okazji, zaktualizowałem sobie listę blogów!
Sam nie komentuję zbyt wiele, choć ostatnio staram się nadrabiać, jednak wiem jak ciężko się czasem wysilić na nawet najprostszy komentarz!

Co do nawiązania do tytułu... Tak robię sobię urlop. Nie wiem jak na długo, ale jadę do Polski. Przyczyn jest kilka... Sam nie wiem czy się tu rozwodzić, ale powiem w skrócie... Koniec sezonu, wypowiedzenie mieszkania, chęć spędzenia świąt z babciami. Tak, to kilka powodów, dla których wracam.
Czy mam w planach powrót? Nie wiem co wydarzy się w PL, jednak wiem, że w razie czego, mam tu otwartą bramkę, tak więc w ostateczności, wrócę z końcem Lutego ;)

Lubię tu być. Przywykłem do tego kraju... mimo, iż nie jest jakoś mega ekscytująco, są schody itp.
Gdybym miałem wybierać to szczerze nie mam pojęcia co bym wybrał.
Boję się, że mimo tego, że mam tu pracę na kontrakt, i jest to pewna praca, to takie zarobkowe wyjazdy do niczego nie dopraowadzą.
Fakt, pretrwałem ten rok, miałem co jeść, opłacałem co miałem opłacać, mogłem się ubrać, kupować lalki, słodycze, telefon, laptop. Bez stresu pozwalałem sobie na wyjazdy..  Miałem pieniądze na urlop, na wesele siostry... Więc nie ma co narzekać. Jednak jeśli chciałbym typowo odkładac pieniądze, musiałbym się bardzo hamować... bo jednak wszystko kosztuje...
Zaś z drugiej strony chciałbym zostać w Polsce, w miejscu gdzie mogę dużo i to, pod względem języka, będzie dla mnie prostsze. Chyba tylko o ten język się najbardziej rozchodzi. Ciężko mi przychodzi mówienie, i mimo podstaw jestem w czarnej d***, bo urzędy, rozmowy kwalifikacyjne do wyższych rangą 'prac' już mam skreślone. Wiem, że nie od razu Rzym zbudowali, jednak musiałbym tu siedzieć nie wiem jak długo i ile czasu poświęcać na naukę, by było ok.
Dlatego właśnie tu stawiam sobie pytanie, czy chcę być tu, czy jednak wrócić do Polski, która każdy neguje i mówi że nic tam nie osiągnę... i postawić sobie konkretny cel rozwoju i szukać czegoś i budować coś... Nie pragnę wiele. Skromne mieszkanko, godna do życia wypłata, małe przyjemności i tyle.

Ah życie, co mi podstawisz jeszcze pod nogi, powiedz?

Pozdrawiam i dziekuję ;D










sobota, 19 listopada 2016

Test blogowania

Hejka kochani! 
Tak z ciekawości, chciałbym zrobić test... Mianowicie, chodzi mi oto jaka jest aktywność na moim blogu i generalnie osób, blogerów lalkowych aktywnych w ogóle. 
Tak więc jeśli czytasz to mój drogi czytelniku - SKOMENTUJ :P

piątek, 18 listopada 2016

Coś więcej niż lalki?

Witam i o zdrowie pytam! 
W tak zimnym i nieprzewidywalnym okresie lepiej zadbać o zdrowie i zaopatrzyć się w ciepły szalik i czapę! Ja to zrobiłem, mam z głowy ;D

Dziś temat może taki bez szału, ale zawsze to jakaś zapchajdziura, a co ciekawsi może przeczytają i naskrobią parę zdań :P

Oglądając filmik kolekcjonerki jutuberki, zastanowiłem się czy jest coś innego oprócz lalek, co lubicie. Figurki? Mebelki, misiaczki... co tam komu jeszcze do głowy przyjdzie? 
Generalnie ja nie jestem fanem nadprogramowych... rupieci, nawet w postaci grzebyków, czy dodatków (których co jakiś czas hurtowo się pozbywam), jednak lubię czasem wprowadzić.. inność do kolekcji i zagracić ją jakimś kucykiem, trollem czy bóg wie czym innym ;D

Jak jest u was, wasze kolekcje to zbiór lalek, czy mieszanka wybuchowa? 

Pozdrawiam, przepraszam że bez zdjęć, ale nie mam wcale ogaru, żeby kopiowac, i cudować ;D Zainteresowanych odsyłam na instagrama, gdzie wrzucam najaktualniejsze 'njiusy' ;D

https://www.instagram.com/dollbbydolls/

czwartek, 3 listopada 2016

Czy to już przesada? Co by kolorowo nie było ;P

Witam. I dlaczego? Pytam...
Na Dollsforum jestem od święta, ale jak wchodzę tam, to oczy chodzą jak szalone. Jednak czy dobrze?  Sam nie wiem. Bo patrzac obiektywnie... Wooow, tyle nowych lalek, taaaki wybów, ale czy na pewno?

Kwiestia tutaj lalek MH, EAH, i Fashionistas i innych...

Fashionistas, nowe linie sa przecudne, nowe moldy, nowe ciała, nowy look!
Super, szał, ale...
Ileż można, czy teraz będą wałkować temat przez kolejne sto lat?
Gdyby uruchomili je z powrotem, to by było ok... Nowe ciałka, ale w różnorozmiarowej artykulacji! To by bylo coś...
Bo tak mimo wszystko, to po dłuższej chwili od tego boom, to podoba mi się jedna lalka, a w zasadzie nie kupie żadnej, bo kręca mnie ruchome, a wydawać 40 zł na głowę, w której zapewne będzie klej, to nie bardzo. Na dłuższą metę bez artykulacji słabo. No tak, ale sa MTM, tylko że tu ranga cenowa wzrasta i na zakup lalek na dawców, to nie łatwo tak sobie...

Kolejna sprawa, MH i EAH... Jak było ok, tak zaczęli z lalek robić sztywne szlabany kolejowe. Moldowane buty i gacie. Jak to ktoś napisał... sztywne balatnice?
Uśmieszki Jockera i okrojone sukieneczki. Rozumiem, że równowaga musi być, wybór też, nikt mi nie każe tego kupować, ale moge wyrazic swoją dezaprobatę.

Inne serie też tak szczerze mówiąc mimo pierwszego wow, to są słabe. Dla dzieci ok, jednak ja jako dorosły kolekcjoner chcacy rozwoju, nie kupię lalki z salonem dla psiaków, bo heloł, to się trochę nie ten tego. Mam ochotę na jakąś konkretną pannę, jednak... w playline to sobie nie mogę pozwolić na zbytni szał jak dawniej, bo ogranicza mnie zbyt wiele rzeczy które mnie po prostu denerwują.
Pewnie powiecie, że nie mam się do czego przyczepić, ale niech ktoś się ze mną nie zgodzi?
Nowości, nowościami, ale wiele rzeczy robi się wtórnych i mimo świeżego powiewu to zaczyna powiewać nudą.
Na bardziej ekskluzive lalki, moge sobie pozwolić, ale to raz na miesiąc , czy rzadziej, na inne firmy oczywiście też, ale nie mam tez zbyt wielu faworytów w innych firmach, choć sądzę, że niedługo na tym się skończy, że będę zakupował tylko lalki z racji na dodatki i ciała, co coraz częściej mi się zdarza.

Eh. Miejmy nadzieję, że zaskoczy mnie coś jeszcze pozytywnie, jednak z dłuższym stażem i będę pragnął lalki, takiej jak zobaczyłem i będzie dalej mnie zachwycać, nawet po rozpakowaniu ;)

piątek, 28 października 2016

Skoro już o głowie... to ona ma twardy łeb!

Dziekuję, za pozytywny odzew w poprzednim poście! Czasami muszę się wyżalić, no bo do kogo jak nie do was? Mój przyjaciel, z którym dziele pokój ma już mnie dość, tak więc ;P

Ostatnio, byłem w sklepie i zobaczyłem nowe MTM, tzn. jedną. Piekną Kyle MTM!
Jednak na dany moment nie miałem pieniędzy... Kilka dni potem patrze, a tam 40% zniżki! I w cenie jednej normalnej lalki, miałem dwie! Tak, kupiłem je Kyle i Christie...z myślą na dawczynie, bo klej... Co sie jednak okazało, mają tak twarde głowy i Kyla nawet po myciu w gorącej wodzie nie ma wycieku! Jestem zachwycony. Czytałem gdzieś własnie komentarz, że Mattel poprawił jakośćkleju... Co by było prawdą, bo to już 3 lalka gdzie jest ok!
Na dziś tylko jedna fotka, zainteresowanych odsyłam na insta! ;D


środa, 26 października 2016

Być osobą z własnej głowy

Czy wiecie, że to kim jesteśmy zależy tylko od nas?
My kreujemy siebie, swój wewnętrzny obraz, to jacy jestesmy, jak nas postrzegaja ludzie, co lubimy itd.

Tylko dla mnie, bycie osobą z własnej głowy to nie lada wyzwanie. Z racji takiej iż... mam zbyt wiele pomysłów na siebie i każdego dnia jest to co innego... i tak samo jak z dietą, ciężko mi tu dotrzymać mojej słabej '' silnej woli''.
Bo przecież jak mam zły humor, to zjem paczkę ciastek, 30 batonów, popije cola i bd ok... Gdy denerwują mnie włosy to je scinam, mimo iż już miałem docelowo fajne do zapuszczania.... itp.
Jestem słaby, szybko się nudzę, często potrzebuję zmian... Czy to dobrze? Nie, ponieważ nigdy nie będę stabilny...
Czy może poprostu wciąż odkrywam siebie? Czy raczej może dopasowuje się do okazji, do ludzi? Może jestem po prostu fałszywy?
Opinia innych była, jest i będzie... Zdałem sobie sprawę, że jestem płytki bo ilość lajków wyznacza poziom mojego zadowolenia... skasowałem przez to mojego instagrama [nie lalkowego]... bo do niczego nie prowadził. Bezmyślnie klepałem te lajki i tak w koło macieju. Pogubiłem sie, bo w głowie mam obraz siebie, tylko ciężko mi go rozpracować... czy to nie będzie dziwne, ''wykonać'' siebie ze swojej wyobraźni? To dziwne, ale całe życie potrzebuje aprobaty w moich dążeniach i podejmowanych decyzjach. Gdy ktoś powie coś, że nie tak to zaraz sie poddaję. Rezygnuję, bo po co? Przecież jej czy jemu się to nie podoba... Czy może ja wgl nie wiem czego chcę? W sumie to tez prawda.

Zdecydowanie wiem w dużej mierze co lubie i jaki jestem. Wiem w swojej głowie co mi sie podoba.... Tyle, że problem mam z głową... Nie umiem dopasować wnętrza do wizerunku. Bo przesada to nie dla mnie, szary dres zbyt nudny. Brak mi złotego środka. nie chcę zrzynać, kopiować, bo kopii po ulicach chodzą setki. Chcę być ja i tylko ja. Żebym umiał poprzeć konkretnymi argumentami dlaczego taki jestem i tak robię. Amen.

sobota, 22 października 2016

Lalkowy sen i Instagram

Hejka!
Znów jak zwykle nudny post dla przypomnienia, że żyję ;D 
Chciałem wam tylko opowiedźieć sen!
Śniło mi się, że szedłem koło kosza na śmieci, a tam porozrzucane Barbie Vintage... To było tak relistyczne, że aż sobie uzmysłowiłem w snie, że... to SEN! 
Porozrzucałem lalki, zajrzałem do kosza a tam ich więcej... Koniec:D

Z racji, że blogowanie mi nie idzie, to założyłem lalkowego Insta! 
Na telefonie mam wiekszy luz, jestem na nim 90% czasu i tak uznałem, że bd wygodnie. Zainteresowany zapraszam. Trochę staroci, trochę nowości ;D 


pozdrawiam 
 

poniedziałek, 17 października 2016

Z innej beki - Minimalizm

Get rid of, jakby powiedziała Jenny Mustard, internetowa vlogerka, która "promuje" minimalstyczny styl życia na swoim kanale.
Właśnie ona zainspirowała mnie i utwierdziła w przekonaniu, że to my panujemy nad rzeczami a nie one nad nami.
Od dawna lubiłem pozbywać się rzeczy. Często przebierałem szuflady, pozbywając się niechcianych drobiazgów. 
Jednak z czasem przerosłem sam siebie. 
Jakoś niedługo przed wyjazdem do UK zacząłem wyrzucać i niszczyć jak leci. Wiadomo, szkoda niszczyć, lepiej oddać, jednak to dało mi ulgę, gdy siedziałem i ciąłem wszystko, razem ze wspomnieniami ... Choć wspomnienia zawsze zostają, dlatego nie warto być niewolnikiem przedmiotów.

Jeśli naprawdę chcemy iść w kierunku minimalistycznym trzeba się nauczyć kilku prostych zasad. Nie chce żeby wyszło to, że się tu mądruje, tylko chce wypisać tu moje spostrzeżenia.
Po pierwsze, pytanie czy napewno tego chcemy. Jeśli lubisz dom pełen przedmiotów, kurzołapów, dupereli i ogólny bałagan to  Wolność Tomku... ;]
Trzeba też umieć pożegnać się z rzeczami, zadać sobie pytanie  czy naprawdę będą nam one potrzebne w przyszłość? Można je schować do pudła, tak jak lalki i po pewnym czasie zajrzeć i śmiało stwierdzić czy nasze życie bez tych rzeczy jest możliwe.
Następnie gdy już wiemy czego chcemy się pozbyć, to śmiało można to zrobić.
Tu również mamy kilka opcji. 
Podarować, badź sprzedać lub wyrzucić. Zależy to od stanu, tego czy jesteśmy związani z tą rzeczą. 
Jest masa organizacji, i biednych osób, które na pewno będą miały z tego radochę. Zarobić parę złotych to też zawsze jakiś plus ; )

Będąc tu w UK powiem tak... nie jest źle, choć jest zbyt wiele pokus a ja często gęsto nie odmawiam sobie kupienia czegoś, byle by zobaczyć a potem wyrzucić czy sprzedać. Fakt, najcześciej są to rzeczy takie jak z funciaka, czy jakieś przeceny... jednak czasem mógłbym wejść do sklepu i kupić wszystko jak leci... Mam chyba jakąś manie xD

Generalnie najgorszy problem mam właśnie z ciuchami i lalkami... W dodatku gdyby mógł, kupił bym wszystkie notatniki jakie wpadły by mi w ręce ;D
Jednak bądź co bądź, umiem się rozstawać z  rzeczami i nie rozpamiętuję potem... Gorzej mam z ludźmi... Zbyt często wracają dobre wspomniania, których ni jak cofnąć się nie da...

It's ok to be... Minimalist!
Tu wspominana vlogerka ;D
Enjoy!


poniedziałek, 26 września 2016

Nie Vintydżowo.

No brakuje mi. Klonów, starych poczochranych bab i tego czasu nad wanną spędzonego...
Niestety nie pora teraz, jednak ratuję się innymi lalkami...
Obecnie jedyne co mi pozostaje to TkMaxx i Zabawkowe sklepy gdzie sameż to nowości.
Dziś zakupiłem Piękna Megi, która świeci w ciemności. Boże, jak na "kolekcjonera" [hahah]  to się popisałem.
Brak czasu, jak zwykle, wena też koślawa i tak jakoś męcząco...
Wzdycham ciągle do lalek i jestem w temacie. Forum odpuściłem na maxa....
Piszę, żyję... tak dla informacji. Pozdrawiam! :*


poniedziałek, 5 września 2016

Pa"cz"kwanie

Jestem w szoku. Już mamy wrzesień! Kiedy!?
Cieszę się niezmiernie, albowiem za 10 dni będę w PL! Po tak długim czasie aż mnie skręca.
Wiem, że to zleci jak z bicza strzelił, ale lubię tak ekscytujące wydarzenia.
Teraz przychodzi jednak czas na zrobienie paczki... Mam teraz tu tyle lalek, że nie zabiorę się z nimi na raz...
Część na pewno wyślę paczką, reszte zabiorę w walizce. Te ważniejsze oczywiście.
Wiele z nich tak wprawdzie będzie na sprzedaż, bo nie mam do nich serca.
Myślałem oddać do Charity, ale zawsze coś się zwróci i wgl.

Zapewne znów spakuję je w pudło i wywiozę do Babci i będą czekać na swoją kolej.
Jak bardzo mi się marzy znów się taplać w lalkach... xD
Poza tym strasznie się zapuściłem... Forum zarosło dla mnie kurzem, nie udzielam się na blogach.
Może nie regularnie, ale bywam  i czytuję. Może będzie jeszecze pora na moje 5minut ! Mam ogromną ochotę na tonę lalek... Do odnawiania, sprzedawania, fotografowania... <3

Pozdrawiam :D

piątek, 19 sierpnia 2016

Z deszczu pod rynnę, czyli smutna bajka o współlokatorach.

Witam was kochani...  
Jeśli zgubię gdzieś "J" to przepraszam, ale ta literka mi szwankuje....
Dziś podczas sprzątania nasunął mi się pomysł na wpis, ogólno-życiowy, a dokładnie o współlokatorach, których "nie znamy". Nie miałem częstej okazji pomieszkiwać z ludźmi, całe życie spędziłem w domu rodzinnym gdzie zawsze było czysto i z tąd wyniosłem tą lekcje. 
Fakt, że burdel potrafię zrobić konkretny to wiem, ale umiem po sobie posprzątać. Różnica jest też w tym, że SYF, a BAŁAGAN to różnica. Przynajmniej dla mnie.
Tak więc od czego by tu zacząć... 
Pierwsza styczność z "współlokatorami" zaczyna się dość wcześnie, mówię tu o koloniach, czy innych wyjazdach, gdzie dzielimy pokoje z kolegami czy koleżankami. Fakt, może w takich przypadkach porządek nie jest najważniejszą rzeczą, ale już wtedy dochodzi do kumulacji bałaganowej... Do dziś pamiętam jak siostra mi opowiadała, że jak sprzątały pokój, to wrzuciły wszystko do szafy, nawet skórki od bananów xD 
Ja osobiście nie zbyt pamiętam swoje kolonie, ale utkwiło mi w pamięci, jak koledzy z klasy z którymi dzieliłem pokój, z każdego śniadania znosili suchy chleb, co by go potem zjeść... W efekcie uzbierali stertę chleba, który potem wyrzucili za okno dla ptaków... O.o Generalnie jeden z tych kolegów do dziś jest strasznym syfiarzem xD

Idąc dalej... takim konkretniejszym pomieszkiwaniem był studia w Krakowie... dokładnie w akademiku. 
Cud sprawił,że miałem świetnych lokatorów, bo poznaliśmy się w oczekiwaniu na pokoje i akurat nas przydzielili razem. Cieszyłem się do czasu, bo mimo tego że ktoś jest fajny, nie znaczy że nie robi burdelu... 
Gdy ja po zajęciach wybywałem w miasto zamiast studiować, oni spędzali godziny grając w gry itp... 
W pokoju piętrzyły się naczynia, a pod łóżkiem koty z kurzu. Jedyną osobą sprzątającą byłem ja... 
Oczywiście studiów nie skończyłem... ^^

Od tamtego czasu minęło trochę czasu ... masło posmarowane masłem... i przez tenże czas byłem w domu. Pamiętam dokładnie, bo od tamtej pory zbieram lalki ! 
Po tych kilku latach , znalazłem się tu, w Anglii i jestem już w 3 mieszkaniu i mogę swoje powiedzieć. 

Na początku mieszkaliśmy z rodziną mojego przyjaciela, z którym obecnie mieszkam. 
Domek był nie duży, ale każdy miał swój kąt. Nie było brudno, bo mama K. trzymała musztrę i jak to kobieta wychowana na wsi zawsze chałupę ogarnęła. Poza tym każdy swoje dołożył, trzeba było pilnować wywozu śmieci, i takie tam. Poza tym w domu było dziecko, więc zrozumiałe, że był BAŁAGAN. :)
To było do przeżycia, 
W momencie, gdy zmienialiśmy pracę, zmieniliśmy również mieszkanie. 
Nasza menagerka dała nam namiar, na kogoś kto mieszka blisko miejsca naszej pracy i zaoferował, że może kogoś ugościć. No ok... Zadzwoniliśmy i pierwsze co to K. powiedział, że ten gość jest dziwny, że zadaje masę pytań i wgl. nie chce tam się wprowadzać. 
W jednym dniu umówiliśmy się na"widzenie... 
Okazało się,że gość mieszka sam, ma ładny zadbany dom i z chęcią kogoś przygarnie. Zawsze będzie mu weselej, oraz łatwiej opłacić rachunki... 
Wszystko byłoby ok, bo do wszystkiego idzie przywyknąć, jednak miał swoje paranoje. Chorował na natręctwa... I miał manię zbieractwa. 
Gdybym mógł, opisał bym tu całą stronę, ale to był chory człowiek, jednak dobry i zawsze pogadał, pośmialiśmy się nie raz. Poza tym miał pasje, zadbany ogródek i pracował. 
Czas ten jednnak minął i zdecydowaliśmy się wyprowadzić, co by zaczerpnąć trochę luzu... 
Miało być super. Mieszkamy obecnie w 4 osoby, z rodzeństwem z którym pracujemy. 
Jakie to były plany... Fakt, zrealizowaliśmy je, czyt. urządziliśmy się... Co do reszty to trochę nie pykło...
Fakt, że pracujemy dużo, nie oznacza, że musimy żyć oddzielnie. Jednak po pracy oni zamykają się w swoich pokojach, a rano mrukną coś pod nosem i tyle. Czasem są dobre i lepsze dni, ale poza tym ja i K. żyjemy sobie  sami w swoim świecie. 
Poza tym są strasznymi syfiarzami. Ona jeszcze ujdzie ale on... 
Pojechał na urlop. Cztery dni temu. 
- nie zamknął okna
- nie posprzątał pokoju....
- pojemnik z żarciem stoi w kącie...
- nie wyłączył laptopa...
- nie zrobił nic...
- zabrudził ścianę kawą
- nie odkurzył od wprowadzki
- ubrania leżą brudne razem z czystymi
 
Ugotowany ryż stał na szafce 4 dni, nie tknął go i pojechał... 
Potrzaskała kieliszek, stoi 3 dzień....
Banany z szafki, w której leżały nie wiem ile, przeleżały drugie tyle na blacie. 
Dziś sprzątałem mieszkanie, to je ... wy*ebałem. A niech mi ino coś powie...
Szkoda gadać. 
Tyle dobrze, że my mamy swoją strefę...
Wracając jeszcze do jednej rzeczy... Nie mówię, że chcę być wszędzie zapraszany, czy żeby traktować mnie czy K. jako jakąś świętość, jednak nie czuliśmy się dobrze, gdy M. robił urodziny i nas nie zaprosił. Nie było nawet głupiego pytania, czy może nie chcemy przyjść? (Małe wprowadzenie: moi lokatorzy i nasza menagerka z jej mężem (M) to rodzina i wszyscy pracujemy w jednym miejscu) . Tak więc znamy sie... i na tych urodzinach były też inne osoby z pracy, więc helo... 
Druga sprawa, tak że mieliśmy wielce robić parapetówe... Pewnego dnia, przyjechali do nich właśnie meganerka z mężem, rzucili zdawkowe .. hej i zamknęli się w pokoju. Bez słowa, czy może napijecie się z nami piwa, czy cokolwiek... To jest dla mnie paranoja. Jak mam na to wy*ebane, tak uderzyło mnie to ...
Na szczęście, do Grudnia mamy umowę, ja podziękuję. Bo z takimi mieszkać nie będę...
AMEN :D 
Oscar dla tego co do końca wytrzymał :D



poniedziałek, 15 sierpnia 2016

=Mc2=

Dziś z okazji kolejnego dnia, kolejna nowa lalka... 
Jestem chory wiem, ale jak widzę przecenę pięknej lalki to aż mi się kolana trząsą :D 
Tak więc zakupiłem czarniutką Mc Kwardatkę i nie zawacham się jej użyć!
Przy okazji pokażę ją i jej ciałko , dla ciebie Inka :D 
Poza tym, że lalka jest śliczna i ma rzęsy do nieba, to ma piękne miękkie włosy, i teraz sobie zdałem sprawę, że ma wyciągane kończyny. Jej stylówka jest obłędna a ubranka w miarę pasują na Barbie, choć są zdeczka przyciasne. 
Bardzo lubię te buty i wzory na ubranku!
Na nogach pojawiły się jednak małe plamki.... Zapewne od getrów. 
Ok enjoy... kto dotrwa do końca, pewnie przeczyta moje kocie płacze :D




















 Moje nowe poniacze :]






 Miauuuu... xD
Zacząłem słuchać muzyki i odeszło w niepamięć :D
Pozdrawiam laleczki :D

wtorek, 9 sierpnia 2016

Kwestia klejogluta - moje spostrzezenia.

Od kiedy zorientowałem się, że Barbary mają we łbach klej, to sobie na początku pomyślałem, że może to ma być imitacja czaszki... żeby nie było, że Barbie są puste... ale gdy wywaliłem kupę kasy na  obłędną lalkę (chyba bez labelki), i okazało się że ma gluta... to od tej pory zachorowałem, i postanowiłem, że żadna lalka z tym syfem u mnie nie zagości... Jak na razie to chyba jedyne z wielu postanowień, których się stanowczo trzymam. Z wyjątkiem dwóch lalek... jednego pana ze Zmierzchu i wczorajszej Barbie, która jeszcze nie wycieka. 

Od kiedy Mattel wciska ten szit w głowy? 
Szczerze, nie mam pojęcia, ale już Barbie z tym moldem zaczęły posiadać ten, że "mózg"....Czyli stawiałbym, ok roku 2009, 2010? Trwa to do dziś z 99% postępem.... Nie wiem jak w większości lalek kolekcjonerskich, jednakże większość playline w sklepach to kolebka "klejogluta"... Zdarza się,że nieraz całe serie są bez kleju, za co chwała panu, ale to rzadkość. ...
Czy jest możliwe usunąć to z głowy lalki? 
Widziałem i czytałem o wielu sposobach na usunięcie gluta typu: soda, mąka, odtłuszczacze itp, jednak jak dla mnie rozwiązaniem jest tylko reroot. Nic więcej, ponieważ klej uwidacznia się pod wpływem ciepła, wychodząc przez dziurki w głowie. 
Mycie w środkach chemicznych, może tylko pogorszyć sprawę, lub pomóc tymczasowo, jednak z doświadczenia wiem,że osoby które testowały takie środki czy też inne, powątpiły w ich skuteczność, gdyż po pewnym czasie klej znów się uwidocznił. Co prawda może być to "fajna" alternatywa dla żelu, bo utrwali fryzurę, jednak dla mnie takie włosy to tragedia. 

Rodzaje kleju?
Zauważyłem, że jest kilka typów... 
1. Zero. Czyli lalka jest czysta, bez niczego. Co jednak nie wyklucza, że inne modele nie będą go miały...

 2. Odrobina. Jednak nie ułatwia to sprawy czego przykładem jest moja Nikki. Głowa miękka, a klej w środku, włosy tłuste...
3. Klej cegła, włosy do rerotu.
4. Klej cegła, zero wycieku. Przykładem może być wczorajsza Barbie. Ciekawe jednak co pokaże czas, jak na razie jest ok :) Zdam relację, jak się pogorszy :)


 Kraj produkcji?
Szczerze, nie sądze. Może na początku miało to jakieś znaczenie,ale nie jestem w temacie. 
Wydaje mi się, że nie ma jednej fabryki w Chinach, czy Malezjii, która produkuje lalki, tylko jest ich kilka i kleją jak chcą... Jeśli ktoś jest w temacie i wie coś więcej, pisać w komentarzach :D

Zauważyłem, że są egzemplarze lalek, które są klejone i mają swoje nieklejone odpowiedniki. Nie sprawdziłem jednak nadruku na pudełku, z jakiego kraju pochodzą. 

Czy jest to sprawa ponad wszystko i lalek z glutem nie kupię nigdy?

Nie, jest to denerwujące, ale oszczędne dla portfela. :D Co prawda szkoda mi, bo nie mogę sobie pozwolić na wiele lalek(obsesja), jednak wiele z nich kupuję jako dawców ciałek, czy dodatków :)
Wiem jednak, że starsze lalki nie mają tego problemu, więc bez problemu mogę się skupić na tym co było,a nie na nowościach. Przecież nikt mi nie każe;D
Pozdrawiam i życzę udanego dnia :D


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Barbie Curwy i inne cuda :D

To się doczekałem! 
Dziś miałem zostać w domu, ale ja to mam zmysł i wybyłem. Pieniądze straciłem, lalki kupiłem i jestem happy!
Pewnie wielu z was widziało nowe Barbie z dodatkowymi ciuszkami... Nie wiem jak w PL, ale za granicą już są, a w Stanach to już wgl. nie ma co wspominać :D
Tak więc wszedłem do sklepu a tam one! Były trzy. Blond Goddeska, i dwie Curvy...
Z racji że wszystkie zaklejone na amen, zrezygnowałem z myślą zakupienia jakiejś innej lalki...
Jednak coś mnie podkusiło i kupiłem ją... i NIE ŻAŁUJE!

Jest piękna i mimo klejogluta, jednak włosy są sypkie i nawet przy samej skórze nie ma śladu kleju, zobaczymy co pokaże czas, ale jak na razie jest super. Obyło się też bez mycia, bo nic na nich nie miała, tym lepiej. 
Co prawda, w razie kiedyś zacznie coś wyciekać, to pokuszę się na rerrot, o!
Z racji że to moja pierwsza grubinka, nie żałowałem, dodatkowo ma ciuszki, które są świetne! Dobrze wykonane, mimo swej prostoty. 
Jestem bardzo na tak i polecam. 
Dodatkowo wpadły mi w łapy dwa zestawy, sukienka i dodatki!
Plus dwie piękne BRATZ <3 O których myślę, co z nimi zrobić, bo tak pięknie wyglądają w pudłach <3
Zostawiłem tylko jedną Jasminę, bo brakło kasy, a i tak było troszkę wiejska :D
Na ostatni ogień piękna Raqelle! Nie ma gluta, a jej twarz powala <3 Skradła mi dzisiejszą sesję :D
Lalki prezentują stroje i dodatki i wgl chaos jak zwykle, kilka panien się wkradło do sesji i wgl śmieszk i i heheszki :D

Enjoy :D









 Dokładnie te dwie były jeszcze w sklepie. Nie wiem czemu, ale panna nr 37 podobała mi się w pierwotnej wersji Petitki, a Goddeska jest niefajna, nie podoba mi się ten mold w nowym wcieleniu... Coś mi w niej nie gra. Chociaż ciuchy skradł bym każdej!












 Ta sukienka to mój faworyt, choć ciężko to nazwać sukienką, bardziej tuniką, bo pod spodem jest spódniczka.











 Tu "kolekcjoner" robi bałagan, wuala!














Tak jak widać, odkryłem technikę jak robić dobra portrety w naszym aparacie i się tak bawiłem :D
Mam nadzieję że pomogłem :D 
Pozdrawiam!