piątek, 28 października 2016

Skoro już o głowie... to ona ma twardy łeb!

Dziekuję, za pozytywny odzew w poprzednim poście! Czasami muszę się wyżalić, no bo do kogo jak nie do was? Mój przyjaciel, z którym dziele pokój ma już mnie dość, tak więc ;P

Ostatnio, byłem w sklepie i zobaczyłem nowe MTM, tzn. jedną. Piekną Kyle MTM!
Jednak na dany moment nie miałem pieniędzy... Kilka dni potem patrze, a tam 40% zniżki! I w cenie jednej normalnej lalki, miałem dwie! Tak, kupiłem je Kyle i Christie...z myślą na dawczynie, bo klej... Co sie jednak okazało, mają tak twarde głowy i Kyla nawet po myciu w gorącej wodzie nie ma wycieku! Jestem zachwycony. Czytałem gdzieś własnie komentarz, że Mattel poprawił jakośćkleju... Co by było prawdą, bo to już 3 lalka gdzie jest ok!
Na dziś tylko jedna fotka, zainteresowanych odsyłam na insta! ;D


środa, 26 października 2016

Być osobą z własnej głowy

Czy wiecie, że to kim jesteśmy zależy tylko od nas?
My kreujemy siebie, swój wewnętrzny obraz, to jacy jestesmy, jak nas postrzegaja ludzie, co lubimy itd.

Tylko dla mnie, bycie osobą z własnej głowy to nie lada wyzwanie. Z racji takiej iż... mam zbyt wiele pomysłów na siebie i każdego dnia jest to co innego... i tak samo jak z dietą, ciężko mi tu dotrzymać mojej słabej '' silnej woli''.
Bo przecież jak mam zły humor, to zjem paczkę ciastek, 30 batonów, popije cola i bd ok... Gdy denerwują mnie włosy to je scinam, mimo iż już miałem docelowo fajne do zapuszczania.... itp.
Jestem słaby, szybko się nudzę, często potrzebuję zmian... Czy to dobrze? Nie, ponieważ nigdy nie będę stabilny...
Czy może poprostu wciąż odkrywam siebie? Czy raczej może dopasowuje się do okazji, do ludzi? Może jestem po prostu fałszywy?
Opinia innych była, jest i będzie... Zdałem sobie sprawę, że jestem płytki bo ilość lajków wyznacza poziom mojego zadowolenia... skasowałem przez to mojego instagrama [nie lalkowego]... bo do niczego nie prowadził. Bezmyślnie klepałem te lajki i tak w koło macieju. Pogubiłem sie, bo w głowie mam obraz siebie, tylko ciężko mi go rozpracować... czy to nie będzie dziwne, ''wykonać'' siebie ze swojej wyobraźni? To dziwne, ale całe życie potrzebuje aprobaty w moich dążeniach i podejmowanych decyzjach. Gdy ktoś powie coś, że nie tak to zaraz sie poddaję. Rezygnuję, bo po co? Przecież jej czy jemu się to nie podoba... Czy może ja wgl nie wiem czego chcę? W sumie to tez prawda.

Zdecydowanie wiem w dużej mierze co lubie i jaki jestem. Wiem w swojej głowie co mi sie podoba.... Tyle, że problem mam z głową... Nie umiem dopasować wnętrza do wizerunku. Bo przesada to nie dla mnie, szary dres zbyt nudny. Brak mi złotego środka. nie chcę zrzynać, kopiować, bo kopii po ulicach chodzą setki. Chcę być ja i tylko ja. Żebym umiał poprzeć konkretnymi argumentami dlaczego taki jestem i tak robię. Amen.

sobota, 22 października 2016

Lalkowy sen i Instagram

Hejka!
Znów jak zwykle nudny post dla przypomnienia, że żyję ;D 
Chciałem wam tylko opowiedźieć sen!
Śniło mi się, że szedłem koło kosza na śmieci, a tam porozrzucane Barbie Vintage... To było tak relistyczne, że aż sobie uzmysłowiłem w snie, że... to SEN! 
Porozrzucałem lalki, zajrzałem do kosza a tam ich więcej... Koniec:D

Z racji, że blogowanie mi nie idzie, to założyłem lalkowego Insta! 
Na telefonie mam wiekszy luz, jestem na nim 90% czasu i tak uznałem, że bd wygodnie. Zainteresowany zapraszam. Trochę staroci, trochę nowości ;D 


pozdrawiam 
 

poniedziałek, 17 października 2016

Z innej beki - Minimalizm

Get rid of, jakby powiedziała Jenny Mustard, internetowa vlogerka, która "promuje" minimalstyczny styl życia na swoim kanale.
Właśnie ona zainspirowała mnie i utwierdziła w przekonaniu, że to my panujemy nad rzeczami a nie one nad nami.
Od dawna lubiłem pozbywać się rzeczy. Często przebierałem szuflady, pozbywając się niechcianych drobiazgów. 
Jednak z czasem przerosłem sam siebie. 
Jakoś niedługo przed wyjazdem do UK zacząłem wyrzucać i niszczyć jak leci. Wiadomo, szkoda niszczyć, lepiej oddać, jednak to dało mi ulgę, gdy siedziałem i ciąłem wszystko, razem ze wspomnieniami ... Choć wspomnienia zawsze zostają, dlatego nie warto być niewolnikiem przedmiotów.

Jeśli naprawdę chcemy iść w kierunku minimalistycznym trzeba się nauczyć kilku prostych zasad. Nie chce żeby wyszło to, że się tu mądruje, tylko chce wypisać tu moje spostrzeżenia.
Po pierwsze, pytanie czy napewno tego chcemy. Jeśli lubisz dom pełen przedmiotów, kurzołapów, dupereli i ogólny bałagan to  Wolność Tomku... ;]
Trzeba też umieć pożegnać się z rzeczami, zadać sobie pytanie  czy naprawdę będą nam one potrzebne w przyszłość? Można je schować do pudła, tak jak lalki i po pewnym czasie zajrzeć i śmiało stwierdzić czy nasze życie bez tych rzeczy jest możliwe.
Następnie gdy już wiemy czego chcemy się pozbyć, to śmiało można to zrobić.
Tu również mamy kilka opcji. 
Podarować, badź sprzedać lub wyrzucić. Zależy to od stanu, tego czy jesteśmy związani z tą rzeczą. 
Jest masa organizacji, i biednych osób, które na pewno będą miały z tego radochę. Zarobić parę złotych to też zawsze jakiś plus ; )

Będąc tu w UK powiem tak... nie jest źle, choć jest zbyt wiele pokus a ja często gęsto nie odmawiam sobie kupienia czegoś, byle by zobaczyć a potem wyrzucić czy sprzedać. Fakt, najcześciej są to rzeczy takie jak z funciaka, czy jakieś przeceny... jednak czasem mógłbym wejść do sklepu i kupić wszystko jak leci... Mam chyba jakąś manie xD

Generalnie najgorszy problem mam właśnie z ciuchami i lalkami... W dodatku gdyby mógł, kupił bym wszystkie notatniki jakie wpadły by mi w ręce ;D
Jednak bądź co bądź, umiem się rozstawać z  rzeczami i nie rozpamiętuję potem... Gorzej mam z ludźmi... Zbyt często wracają dobre wspomniania, których ni jak cofnąć się nie da...

It's ok to be... Minimalist!
Tu wspominana vlogerka ;D
Enjoy!