sobota, 26 listopada 2016

Jestem psychiczny, czyli Minimalism WELCOME!

Zdecydowałem, będę dążył do tego by być minimalistą, nie wiem jak to zrobię, ale będę się starał.
Jestem rupieciarzem, sroką, zbieram wszystko co ładne i tanie... Pozbyć mi się czasem nawet szkoda prezentu, czy rzeczy którą dostałem za free, czy znalazłem... Wiem, to jest chore, ale patrząc z perspektywy czasu, widzę że mnie to denerwuje.

Dziś zacząłem pakować rzeczy do wysyłki, mimo iż mam dwa tygodnie do wyjazdu. Bądź co bądź, zdecydowałem że wolę mieć spokojną głowę, bo okres świąteczny i nie wiadomo jak to będzie z dostawami.
Jednak mimo iż w pokoju z moich rzeczy jest szafaa, łóżko, biórko i szafka nocna to mam ochotę sobie strzelić w łeb. Po wstępnym spakowaniu mam 2 nie małe, a nie ogromne paczki do wysłania.
Powiedzielibyście, super! Co za problem, żaden.
Choć tyle co się nawkur#$^%@ to moje.
Łóżko idzie na sprzedaż, chwała panu!
Nocna szafka była prawie za darmo, więc oddam do charity...Choć była zawalona na amen.
SZAFA! Niby bubel, bo składana z rurek i przykryta płachtą, mówię a wyślę sobie do PL No jasny szlag mnie trafił jak ją zacząłem pakować. Rzucałem tymi rurkami i kurwami przy okazji, a w efekcie końcowym postawiłem wszystko w korytarzu i niech się dzieje wola nieba!!!!
Mam masę ciuchów, których nie nosze. Nie mam kiedy. Jak już coś założę to raz na 2 miesiące.  Połowy szkoda oddać czy wyrzucić bo dobre.
Drobiazgi nie wspomnę. Cztery razy przeglądałem kufer z tymi pierdołami. Poznajdywane bransoletki, kamyszki, piórka, piłeczki, agrafki... tfu, czego tam nie było. Tak szkooooda, oh jejku.Bo może się przyda... W efekcie końcowym wywaliłem połowę, bo uznałem że ten etap za mną, i nie pasuje mi to czy owo.

Taki mam problem właśnie, że jak widzę coś taniego i ładnego, to po prostu biore i koniec, nie zastanawiam się nad tym co będzie potem.

Otaczanie się przedmiotami wcale nie pomaga, bo one potem tylko się kurzą, jeśli tak na prawdę nam nie były potrzebne. Okazują się zbędne mimo swojego ładnego wyglądu...
Np. nie miałem kubka. Kupiłem sobie ładny, w kotki... xD No ok i powinno wystarczyć. Nie! Gdzie!
Zainspirowany jutuberką, która ma odjechane kubki na kazdy filmik z rureczką, kupiłem sobie dwa!
Żeby tego było mało, potem na halloween były funciakowe czachowe kubałki, no biore bo cool!
Kolejny był garnuszek, bo ubzdurało mi się picie z wielkiego kubka, garnka czy jak kto woli... W efekcie mam 5 kubków i macie odpowiedź. Sroka jak się patrzy...
Dodatkowo ubrania. Są promocje po pięć funtów to biere, co z tego że mam już taką, ale nie czarną!
Lustro mamy w łazience, małe lusterko przywiozłem że sobą, ale jeszcze sobie kupiłem lustro do pokoju co by nie latac już do łazienki.
O pudełeczkach i kuferkach nie wspomnę. Na początku miałem pudełeczko, jedno małe. Teraz mam skrzynkę na kluczyk, kufer i 2 pudełka śniadaniowo - obiadowe....
Akcesoria do rysunku nie wspomnę.
Tym bardziej o lalkach...
Będę płakał, bo w polsce mam jeszcze 4 kartony rzeczy....
Pozdrawiam!

9 komentarzy:

  1. bądź twardy i wyrzuć wszystkie drobiazgi, i tak zapomnisz o tym, że je miałeś. Ale kubki nie, im więcej tym lepiej </3
    ja muszę zrobić porządek ze wszystkimi ścinkami, z których miałam szyć dla lalek. Nie wiem ile już lat leżą nieużywane. Straszne, nie wiadomo jak się za to zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  2. ...hahaha miałem jeden malutki pokój - łoo Jezu ile miejsca, Pan na włościach, Panicz ino król. Pół roku później miałem duży pokój, nie no teraz, to ja nie wiem jak to zagospodarować, niemal mapę trzeba mieć, żeby nie zabłądzić... rok później miałem dwa pokoje, no!, teraz to już mi starczy tego miejsca, po co mi więcej, kolejny rok później mam trzy pokoje - Boże nie mogę się pomieścić, mieszkam w klitce! Rzeczy przybyło, miejsca ubyło, to się przyda, tego szkoda, to jeszcze dobre, to było drogie, to nienoszone, to jak schudnę (czyli nigdy), to prezent, to promocja, to bo ładne, to bo fajne, a to musiałem mieć, bo chciałem kupić na poprawę humoru.... taaaaaa! To się nazywa HORDER ŚMIECIARZ!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślę, że taki Twój urok i nie powinieneś się tym w ogóle stresować. :D fajnie mi się czytało ten post :D Powiem Tobie, że ja też jestem sroka. czasem idę chodnikiem, zobaczę ładny kamyczek i pać! chowam do kieszeni :D Wyluzuj. To też ma swoje plusy. Od czasu do czasu możemy się sami z siebie pośmiać - to raz. Dwa: czasem takie pierdółki nagle się przydają (raz na rok, ale zawsze). A po trzecie: kto powiedział, że dom na nie być zagracony! Przestałam się kurzami przejmować już wiele lat temu - teraz żyjemy sobie w symbiozie :P od czas do czasu przerywanej spontanicznym sprzątaniem. :D :D :D Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. edit: kto powiedział, że dom ma nie być zagracony!

      Usuń
  4. słusznie czynisz - teraz płacz jak bóbr
    podczas odgruzowywania - potem obetrzyj
    swe łzy i powiedz z dzikim błyskiem w
    oku : ileż miejsca na nowe ŁUPY!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tak mam ze szmatkami do szycia ubranek dla lalek. Całe dwie walizy fajnych materiałów, ale nie! Trzeba jeszcze przytaszczyć z pięć a potem to i tak leży, bo szyć nie ma czasu! Poza tym, jak czasem coś schowam (żeby oczywiście mieć pod ręką), to za Chiny nie umiem tego znaleźć, gdy na gwałt jest potrzebne! Chore to i mnie denerwuje, ale co zrobić? :)))
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli minimalizm da Ci szczęście to do niego dąż :). Ja pozbywam się rzeczy z których "wyrosłam mentalnie" . Nic na siłę , lubię żyć ze sobą w zgodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha ha, może nie przynoszę wszystkiego co mi się podoba, ale w dziwny sposób przybywa mi "amożeprzydasiów" ;) Mam też sporo ubrań, które zajmują miejsce, w których od lat nie chodzę, ale chodziłam...głupi sentyment. Trzeba z tym walczyć, bo zginiemy jak ciotka w Czechach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A myślałam ze tylko ja tak zbieram i mam sajgon w zbieractwie. Po mału wychodzę z niego mimo że "a szkoda" , "a może się przyda"...

    OdpowiedzUsuń