środa, 23 listopada 2016

Urlop, Podziękowania, Plany?

Witajcie! Dziś wpis z kolejnej nudnej serii, "O życiu i tyciu", czyli bajkobzdurki i inne dyrdymały, o moim jakże cudnym i ciekawym życiu za granicami, morzami itp... Chyba się przeklasyfikuję, przewrtuję i będę prowadził bloga o życiu.

Zacznijmy więc... Z całego serca chciałem wam podziękować, za tak liczny odzew pod ostatnim postem! Pewnie wyglądał on dziecinnie, i zapewne większość pomyślała, że chce sobie nabić komentarzy... Nie, po prostu chciałem to sprawdzić xD Dziękuję wam bardzo. Przy okazji, zaktualizowałem sobie listę blogów!
Sam nie komentuję zbyt wiele, choć ostatnio staram się nadrabiać, jednak wiem jak ciężko się czasem wysilić na nawet najprostszy komentarz!

Co do nawiązania do tytułu... Tak robię sobię urlop. Nie wiem jak na długo, ale jadę do Polski. Przyczyn jest kilka... Sam nie wiem czy się tu rozwodzić, ale powiem w skrócie... Koniec sezonu, wypowiedzenie mieszkania, chęć spędzenia świąt z babciami. Tak, to kilka powodów, dla których wracam.
Czy mam w planach powrót? Nie wiem co wydarzy się w PL, jednak wiem, że w razie czego, mam tu otwartą bramkę, tak więc w ostateczności, wrócę z końcem Lutego ;)

Lubię tu być. Przywykłem do tego kraju... mimo, iż nie jest jakoś mega ekscytująco, są schody itp.
Gdybym miałem wybierać to szczerze nie mam pojęcia co bym wybrał.
Boję się, że mimo tego, że mam tu pracę na kontrakt, i jest to pewna praca, to takie zarobkowe wyjazdy do niczego nie dopraowadzą.
Fakt, pretrwałem ten rok, miałem co jeść, opłacałem co miałem opłacać, mogłem się ubrać, kupować lalki, słodycze, telefon, laptop. Bez stresu pozwalałem sobie na wyjazdy..  Miałem pieniądze na urlop, na wesele siostry... Więc nie ma co narzekać. Jednak jeśli chciałbym typowo odkładac pieniądze, musiałbym się bardzo hamować... bo jednak wszystko kosztuje...
Zaś z drugiej strony chciałbym zostać w Polsce, w miejscu gdzie mogę dużo i to, pod względem języka, będzie dla mnie prostsze. Chyba tylko o ten język się najbardziej rozchodzi. Ciężko mi przychodzi mówienie, i mimo podstaw jestem w czarnej d***, bo urzędy, rozmowy kwalifikacyjne do wyższych rangą 'prac' już mam skreślone. Wiem, że nie od razu Rzym zbudowali, jednak musiałbym tu siedzieć nie wiem jak długo i ile czasu poświęcać na naukę, by było ok.
Dlatego właśnie tu stawiam sobie pytanie, czy chcę być tu, czy jednak wrócić do Polski, która każdy neguje i mówi że nic tam nie osiągnę... i postawić sobie konkretny cel rozwoju i szukać czegoś i budować coś... Nie pragnę wiele. Skromne mieszkanko, godna do życia wypłata, małe przyjemności i tyle.

Ah życie, co mi podstawisz jeszcze pod nogi, powiedz?

Pozdrawiam i dziekuję ;D










12 komentarzy:

  1. Szczerze życzę Ci szczęścia cokolwiek postanowisz :) . Planujemy dużo rzeczy a życie to weryfikuje ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, Helena Modrzejewska wyjechała do Ameryki już po czterdziestce i dała radę nauczyć się języka - tak i Ty dasz radę :)
    chyba nie zasługuję na boczną listę ;-)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to Kasia powiedziała, życie zweryfikuje ;]
      Każdy zasługuje ;]

      Usuń
  3. pod nogi? wygodną pufę i kosz lalek do oglądu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż tu powiedzieć... Każdy ma swoje życie, nie wiem jakie masz wykształcenie i tak naprawdę co chciałbyś robić. Powiem Tobie jednak, że wielu moich znajomych po studiach wyjechało z kraju i różnie im się życie ułożyło. W większości jednak, mimo, że skończyli studia wyższe, nie pracują w swoich zawodach i powiedziałabym, że wykonują prace, których nie chcieliby wykonywać w Polsce. Może to też kwestia zarobków - tam ta sama praca ma inną, lepszą płacę. Niemniej jednak, niektórzy żałują, że przez 10 lat pobytu w UK, czy Niemczech tak naprawdę stoją w miejscu, a ich znajomi z roku w Polsce robią kolejne specjalizacje i są utwierdzeni w swoim zawodzie. Pewnie sa różne sytuacje, różne ludzkie losy... Życzę Tobie jak najlepiej i żebyś był szczęśliwy, ale powiem Tobie jedno: nie rezygnuj z planów i marzeń. Pomyśl, co chciałbyś robić i staraj się do tego dążyć, póki masz na to czas - czy to w Polsce, czy gdzies indziej w świecie. A język? Język to żadna przeszkoda - nauczysz się. Ja angielskiego nie lubiłam bardzo jeszcze kilkanaście lat temu i bałam się mówić, a potem nagle musiałam się przełamać (ze względów rodzinnych) i teraz nawijam bez obaw. Tylko widzisz, ważne jest środowisko, żeby nie czuć napięcia i nie bać się popełniania błędów - jesli nikt nie patrzy na to jak mówisz, a jedynie, żeby sie dogadać, to z czasem przełamiesz barierę strachu i zaczniesz sie uczyć i znacznie łatwiej i lepiej operować jezykiem obcym. Jesteś jeszcze bardzo młody, masz możliwość wyboru. Za kilkanaście lat już możesz nie mieć tak komfortowo. :-) Tymczasem wszystkiego naj - wypoczywaj :-) Aya ze Świata lalek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądre słowa. Stanie w miejscu o to jest to, a tego nie chcę. Wszystko się wyjaśni z czasem, ale nurtuje mnie właśnie to, że wciąż szukam swojego miejsca w świecie i to po prostu kolejna przystań :)
      Dziękuję za te słowa ! Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Po powrocie do Polandii, zapraszam na kawę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oglądaj filmy z angielskimi napisami, żeby się osłuchać i będzie ok. i może zacznij mówić do siebie w myślach po angielsku? dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, udanej życiowej decyzji. :)
    Dla ułatwienia powiem Ci, że mieszkam w Polsce, od pięciu lat, odkąd mam córkę nie mogę znaleźć pracy...jestem grafikiem komputerowym...prawie codziennie wysyłam odpowiedzi na ogłoszenia, bo jest ich dużo, o dziwo. Pozostaje praca w domu i walka o zlecenia, ale i one się kończą. Nie mam ubezpieczenia, raczej nie wielkie perspektywy na emeryturę... mieszkanie na kredyt. Ale każde życie jest inne. Podejmij właściwą decyzję. I odezwij się do nas z kraju :) Pozdrowienia! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń