niedziela, 11 grudnia 2016

Ostatni w tym roku ? Jaki jestem.

Witam was. Do wyjazdu do PL został dzień. Jest godzina prawie dziewiąta, siedzę na materacu, z którego zeszło powietrze jakiś tydzień temu. Noce są bolesne, nie mogę długo zasnąć, mam dość.

Generalnie na 19 grudnia mamy ekipę sprzątającą, tak więc trzeba pozbyć się wszystkich rzeczy. Co mamy zabrać to zabieramy, lub wysyłamy, resztę niestety trzeba wyrzucić, lub oddać do Charity, co jest wg. mnie najlepszym rozwiązaniem. Generalnie lubię pozbywać się rzeczy, oczyszczać przestrzeń, pomagać komuś w porządkach. Wolę oddac komuś do ponownego użytku niż wywalić. Wiem, że czasem jestem nawet zbyt natarczywy, bo mam zasadę, wyrzuć albo zostaw. Nie rozumiem zasady trzymania za małych i poniszczonych ubrań, pamiątek po byłych partnerach, paragonów czy masy innych zbędnych pierdoł. Nie toleruje nieporządkowania rzeczy co jakiś czas, przeglądania, pozbywania się, jakoś tak już mam, tak chyba się z domu wyniosło. Wiadomo, każdy żyje jak chce i nie mam prawa nikomu nic narzucać, ale jak ktoś poprosi o pomoc to zawsze chętnie powyrzucam z miłą rozkoszą ;D
Zawsze było czysto i schludnie, i tak się nauczyłem. Fakt, że czasem sie człowiek zakopie, to rzecz normalna, ale oczyścić przestrzeń dobra rzecz. Poza tym przez ostatnie kilka dni, ponownie zauważyłem, że czasem poza efektem estetycznym to te rzeczy sa zbędne na maxa, więc postanowiłem że będę stawiał na praktyczny minimalizm, elegancja i prostota... xD Nie od razu Rzym zbudowali, tak więc nie od razu to wcielę w życie, ale wiem chociaż w którym kościele grają! Postaram się również wcielić to w lalkach, jednak nie obiecuję 100% sukcesu :P
No! ;D

Tak zmieniając temat, może sklecę epopeję o mnie?
Mam 26 lat i jestem w dupie. Zawsze miałem problem w którą stronę iść. Zawsze mną sterowano. Piotrek idź na prawo jazdy, Piotrek poszedł, zdał z kulawą nogą, z pomocą instruktora i po dziś dzień nie jedździ bo boi się i w sumie woli patrzec w okno i myślec o niebieskich migdałach.

Zawsze, ale to zawsze lubiłem mieć zabezpieczenie, i tak jest do tej pory. Zawsze szukałem potwierdzenia w innych osobach, wsparcia że jest ok a potem i tak szybko się poddawałem zamiast brnąć dalej i stanąć na własnych nogach i może kiedyś samemu dowodzić. Niektórzy rodzą się pewni siebie, są dobrymi zarządcami, ale także nabywają takiej pewności. Ja mimo swojego wieku jestem wciąż bardzo niepewny, choć wyrażam czasami bardzo pewnie swoje opinie i to już dla mnie jest ogromny plus.

Kolejną rzeczą jest moje niezdecydowanie. Nie pozwala mi ono na ustalenie czegokolwiek. Gubię się już w tym wszytskim, każdego dnia chcę czegoś innego, mam zmienne nastroje i to też mnie wykańcza.
Nie wiem gdzie o co zahaczyć. A najgorszą rzeczą jest to, że szybko rezygnuję, nastawiając się od razu na niepowodzenie.
Przeprowadzone masy rozmów, czytanie postów innych ludzi, inspirowanie się, daje mi natchnienie na chwilę, potem znów przychodzą dni zwątpienia i myśli że jest tyle tego na świecie, że po co kolejne coś. Mam wtedy ochotę po prostu zniknąć, bez słowa i sobie bimbać.
Innego dnia zaś mam mega plan, super pomysł, a potem i tak odchodzi...

Taki jestem.
Poza tym jestem wygodny, jak się ostatnio dowiedziałem, bo jest mi dobrze jak jest, bez żadnego partnera itp. Nie myślę o ślubie, dzieciach, bo sam jestem dzieckiem i nie byłbym w stanie sobie poradzić z taką rolą, poza tym nie widzę siebie w tym, nie kreci mnie to.
Wiem, że miło było by kogoś mieć, coś budować... ale na ten moment, moja życiowa niestabilność zmusza mnie tylko do bujania się po świecie, albo do zaczepienia gdzieś kotwicy i budowania czegoś, o czym nie mam pojęcia.

Zrobiłem się bardzo bezpruderyjny. Co uwłacza mojej godności. Zachowuję się jak jakiś nastolatek co ma pierwsze pryszcze, i czuje się królem świata.

Przejmuję się tym co powiedzą ludzie, próbuję jednak z tym walczyć.

Ciężko to stwierdzić ale nie jestem rodzinny? Świeta, świetami... i różne takie, jednak nie lubię  i nie dzwonię do ciotek, bliższych czy dalszych z życzeniami... Zawsze to robili rodzice, a mimo to ja sam się nie motywuje i czasem mam wrażenie jakby tej dalszej rodziny nie było... Jak to się mówi, z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu, a w momencie gdy przychodzi problem, każdy ma się w dupie, i każdy tą dupę wyżej podnosi. Problemy rodzinne teraz mi są bardzo dobrze znane, i mam ochotę jak najbardziej sie od tego odciąć, bo jeśli ktoś nie wyciąga ręki do ciebie po otrzymaną pomoc z chęćią jej dania, to ileż można sie prosić.. ? Wiem, że to egoistyczne, bo to chyba kolejna moja cecha, ale co począć.

Wiem, wiem, jestem egoistom, samolubem, wszystko chce dla siebie i już. Walcz o swoje, i tyle. Dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że trzeba mieć skorupe, bo bez niej człowiek zginie i tyle. Fakt to są moje wady, ale poza tym myślę że mimo mojego życiowego zagubienia to fajny ze mnie gość i nie jedno dobre mnie jeszcze w życiu czeka. Po mimo wszytko chyba jeszcze jakaś iskierka się we mnie tli, bo czasem po zwróceniu uwagi mam wyrzuty sumienia i jednak źle się czuje.

Pozdrawiam i może jeszcze wpadnę wam tu wstawić jakąś choineczkę ;D


8 komentarzy:

  1. ...hmmm bardzo ciekawy post. Jestem od ciebie prawie 10 lat starszy i w sumie to nadal nie wiem co chcę, nadal miotam się pomiędzy jednym sposobem na życie, a drugim, jednego dnia mam stalowy kręgosłup moralny, drugiego nic mnie nie obchodzi, oprócz mojej wygody. To chyba problem wielu ludzi urodzonych w latach 85-95. Dorastaliśmy w czasach wielkich zmian, kulturowych, technicznych, jednego dnia są takie zachowania normalne, drugiego takie, jednego dnia to jest na topie, drugiego tamto, sami się gubimy, chcemy to i tamto i jeszcze coś, ale zaraz nam się nudzi, bo nie ma już podniety i w końcu sami nie wiemy co chcemy. Ja tak mam. Kiedyś było tak, szkoła, praca, żona, dzieci i czekać na emeryturę i narzekać na zjebane życie. A dzisiaj... dzisiaj coś ci się nie podoba, to robisz co chcesz, bo możesz, bo generalnie każdy ma każdego w dupie. Tyle, że niby możemy wszystko, tylko nie bardzo wiadomo co? Uwierz mi nie jesteś jedyną taką osobą na świecie. Jest nas miliony.

    OdpowiedzUsuń
  2. choinka choinką - pokaż LALE!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny z Ciebie Gość i tego się trzymaj :) . Masz pasję , to bardzo ważne . Przyznałeś , że uważasz się jeszcze za dziecko . Paradoksalnie świadczy to moim zdaniem o Twojej dojrzałości . Ludzie dorastają w różnym wieku . Niektórzy już rodzą się starymi piernikami i nie ma im czego zazdrościć . Wielu młodych jest w Twojej sytuacji , nie macie poczucia bezpieczeństwa , stąd większość problemów . Staraj się żyć w zgodzie ze samym sobą , NIKT nie ma prawa zmuszać Cię do chodzenia we fioletowych butach, jeśli wolisz brązowe :):) Przyjemniej będzie Ci się spało jeśli będziesz się trzymał SWOJEGO zdania . Nie musisz być popularny wśród wszystkich znajomych , to zmartwienie pozostaw celebrytom . Jeśli ktoś naprawdę Cię lubi , uszanuje Twoje zdanie . O rany !!! ... ale Ci natrułam...
    " Może byśmy coś zasiali ? Ale co ? " to cytat z Mrożka , jak więc widzisz ten problem istniał jeszcze przed Twoim urodzeniem :):) Bezpiecznej i miłej podróży !!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektórzy dorastają później, duuużo później.Jak by wszyscy dorastali tak samo , byłoby nudno.Wszystko z czasem.Mi też nadal ciężko się czasem odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, prócz tego, że jestem starsza, mam rodzinę i nie umiem utrzymać porządku to całą resztę jakbyś pisał o mnie, słowo w słowo...
    Ja nigdy nie dorosnę...
    Spod jakiego jesteś znaku? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzi mi się ze spod strzelca jesteś, bo ja mimo wieku mam tak samo jak Ty 😅

    OdpowiedzUsuń