piątek, 2 grudnia 2016

Trochę zbrzydło?

Witam! 
Tak sobię patrzę i doszedłem do wniosku, że co za dużo to nie zdrowo. Nie chodzi tutaj jedynie o kwestie zakupów, co znam już doskonale, ale i również o to co w sieci widzimy i jak się do tego odnosimy.

Pierwsze WoW, zawsze jest silne... Trzyma przez jakiś czas bardzo mocno, jednak w wielu przypadkach odchodzi po chwili. 
Konkretnie odnoszę się do nowości  lalkowych ze strefy Fashionistas, MTM, itp.

Temat może się przysłowiowo, przejeść. Osobiście mam już dość tematu fashionistas i mimo kolejnych nowych linii, oprócz ochoty na co niektóre dodatki, słabo to widzę. Seria liczy już srylion postaci i jak dla mnie to osobiście za dużo. 
Czekam na jakieś bum, na jakieś wow! Jednak jak na ten moment, Mattel podsyła tylko ochłapy. Jak nie sztywne Monsterki, to ruszające jedną ręką, czy to sztywne Barbie, kręcące tylko głową. 
Nie mówię, że nowe Fash czy MH, są słabe, bo w gruncie rzeczy to linia Playline... Jednak Mattel chyba mam wrażenie, nie domyśla się, że te lalki zbierają też dorośli. 

Osobiście brakuje mi (ten wątek poruszył ktoś na forum) takiego bum, że wchodzę do sklepu i nie wiem co wybrać, bo wszystko jest świetne. Dawno już nie spotkałem fajnej lalki kolekcjonerskiej, a jak już są, to nie ma moją kieszeń. To tak jakby wersje kolekcjonerskie były tylko dla wybrańców. No nie ogarniam.

Już nawet mam czasem wrażenie, że inne firmy się bardziej starają, choć teraz w przypływie refleksji... odnoszę wrażenie, że sprzedam masę lalek kupionych przez ten okres tutaj, bo były jak zwykle impulsem, chęcią sprawdzenia, oraz zaślepieniem. 

Pragnę zaglądać na moje półki i samemu dziwić się i spostrzegać na nowo szczegóły które już znam i zachwycać się nimi....
Obecnie mam w głowie pewne plany na małe zmiany, małe czystki, reorganizację. Co z tego wyjdzie zobaczymy. Jak mus to mus.
Pozdrawiam!




6 komentarzy:

  1. W pełni popieram. Co z tego, że jest 78 moldów, skoro wypuścili wszystko naraz i od kilku lat tylko zmieniają kolory, kolor skóry, kolor włosów, dzisiaj zrobimy na tym moldzie Azjatkę, a za pół roku Latynoskę, damy ten sam ciuch co miała murzynka, tylko zmienimy kolor, a w następnym kwartale przełożymy główkę z ciałka mającego jedną rączkę zgięta na ciałko z prostymi rączkami, albo główkę od karła, damy na grubaskę i dolary lecą... OOOOO NIEEE! Nawet nie wiem ile lalek teraz wychodzi w serii, powiedzmy 20 - to dwie może kupuję i to w promocji, z trzeciej ręki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...kiedyś to jeszcze szło ogarnąć, która lalka była z której serii, a teraz bez zdjęcia i googlowania, to nie ma szans nawet spamiętać...

      Usuń
    2. Święta prawda, podsumowanie na 5+ !

      Usuń
  2. Och, po latach różowych księżniczek, to nie ma co narzekać ;)Ja sobie spokojnie obserwuję, co się dzieje w świecie Mattela, bez zbędnego wydawania kasy. I tak mam za dużo lalek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę silnej woli.
      szczerze, wolałbym te różnowe książeczki :D

      Usuń
  3. Masz dużo racji w tym, co piszesz... Powiem jednak, że ja jakoś nadal jestem na etapie zachłyśnięcia lalkami z serii Fashionistas, więc ciągle mnie bajerują - mimo, że sztywne i klejglutowe niektóre. Ale fakt, że brakuje takiego WOOOW, albo BUM... ogólnie w mattelowskim świecie...

    OdpowiedzUsuń